[07.02.2015] Kamieńczyk i Pułtusk

W mroźną lutową sobotę pojechaliśmy zwiedzić Kamieńczyk – wioskę leżącą na południowy wschód od Wyszkowa, która kiedyś nie była wioską a miastem. I to dużo wcześniej niż Wyszków.

Wieś jest warta odwiedzenia. Jako że było to kiedyś miasto, jest rynek, ale prawie w całości porośnięty trawą, jest też duży murowany kościół.

Pomnik fliska na rynku w KamieńczykuKościoł w KamieńczykuZa to domy są drewniane.

Typowe domy w KamieńczykuNiektóre domy wyglądają na bardzo stareKamieńczyk leży nad Bugiem, więc poszliśmy również obejrzeć rzekę i przeprawę promową (zimą nie działa).

BugW Kamieńczyku znajduje się także Muzeum Etnograficzne, które sobie odpuszczamy. Jest tu też wiele gospodarstw agroturystycznych i ośrodków wczasowych, ponieważ te tereny są uważane za bardzo dobre miejsce na wypoczynek.

Mocno zmarznięci tym krótkim spacerem postanawiamy wracać do auta i pojechać jeszcze do oddalonego o niecałe 40 km Pułtuska. Tam robimy szybką rundkę po rynku, podchodzimy pod zamek i wracamy do Warszawy.

Zamek biskupiDroga z zamku na rynek

[25.01.2015] Ponurzyca – poobiednia niedzielna wycieczka

Znalezienie w internecie przez przypadek informacji, że w okolicach Warszawy istnieje coś takiego jak Góry Ponurzyckie, było już wystarczające, żeby udać się tam na wycieczkę i sprawdzić co to za góry.

Ponurzyca to wieś znajdująca się na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, podobno jedna z najciekawszych. Bardzo interesujące jest jej położenie, ponieważ dookoła są wzgórza (Góry Ponurzyckie, ok. 140m n.p.m.), które tak nie pasują do typowego krajobrazu niziny mazowieckiej. Nazwa wsi pochodzi właśnie od położenia na wzgórzach i w zagłębieniach terenu, czyli „po norach”.

We wsi jest wiele ładnych chałup, stara drewniana szkoła, a dookoła wszystko otoczone jest lasem. Drogi są nieutwardzone. Niesamowity klimat.

PonurzycaStara drewniana szkołaTypowe drogi w Ponurzycy

[24.01.2015] Żyrardów – pozytywne zaskoczenie

Do tej pory Żyrardów kojarzyłam jedynie z tego, że jak czasem wracałam pociągiem do Warszawy to mijam taką stację. Nigdy wcześnie nic szczególnego o tym mieście nie słyszałam. Jednak przeszukując „internety” w piątkowy wieczór w poszukiwaniu miejsca, gdzie można by pojechać na sobotnią wycieczkę, wpadłam właśnie na Żyrardów.

Żyrardów to miasto fabryczne, które powstało w latach 30. XIX w., słynące z przemysłu przędzalniczego. Nazwa miasta pochodzi od nazwiska wynalazcy maszyny przędzalniczej – Philippe’a de Girarde’a.

Do dziś widoczny jest podział miasta na trzy części: dyrektorską, fabryczną i robotniczą. Można tu podziwiać nieczynne już fabryki (niektóre z nich przerabiane są na lofty lub galerie handlowe, ale w bardzo estetyczny sposób), zabudowę z niskim domkami z czerwonej cegły oraz pałacyki, które kiedyś były domami dyrektorów fabryk.

Byliśmy pozytywnie zaskoczeni tym miastem. Na pewno bardzo ciekawe i godne polecenia. Tylko może w bardziej sprzyjających warunkach pogodowych…

Kilka widoczków z Żyrardowa