[28.06.2014] Stary Groń – Grabowa – Trzy Kopce

Już ponad trzy miesiące nie byliśmy na wycieczce w górach. Oczywiście jednodniowy wypad w Alpy i wjazd kolejką na szczyt się nie liczy jako górska wycieczka. Korzystając z dłuższego urlopu w Katowicach postanawiamy jeden dzień przeznaczyć na góry. Trasa wyglądała następująco Brenna – Stary Groń – Grabowa – Przełęcz Salmopolska – Smrekowiec – Trzy Kopce – Wisła. Mieliśmy ją w planach już od dawna, ponieważ odcinek szlaku Brenna – Trzy Kopce to jedna z nielicznych tras Beskidu Śląskiego, której do tej pory nie udało nam się zaliczyć.

Całe szczęście dostać się do Brennej komunikacją publiczną nie jest jeszcze dużym problemem (w porównaniu z innymi rejonami Beskidów). Wysiedliśmy w centrum, zrobiliśmy w sklepie szybkie zakupy na drogę i skierowaliśmy się na zielony szlak w stronę Starego Gronia. Pogoda nie była idealna. Było bardzo ciepło i parno, a nas na sam początek czekało strome podejście. Jednak szczyt udało nam się zdobyć w bardzo dobrym czasie.

Widok na Brenną z podejścia na Stary GrońNa szczycie Starego GroniaDalej szlak prowadził łagodnym grzbietem, co ważne – niezalesionym, więc dookoła roztaczały się bardzo ładne widoki. Tutaj było już zdecydowanie chłodniej i wiał wiatr, więc szło się bardzo przyjemnie.

Mieliśmy ochotę zatrzymać się w Chacie Grabowej, ale niestety została ona zrównana z ziemią i właśnie trwały prace postawienia jej na nowo, jeszcze przed rozpoczęciem sezonu zimowego. Po poziomie zaawansowania prac jakoś słabo to widzę.

Chata GrabowaTak więc nie pozostało nam nic innego jak drałowanie dalej w kierunku Przełęczy Salmopolskiej.

Widok na Skrzyczne z Białego KrzyżaNa przełęczy zrobiliśmy sobie przerwę obiadową (pierogi ruskie wyborne!). Po napełnieniu żołądków skierowaliśmy się na żółty szlak w kierunku Trzech Kopców.
Na żółtym szlaku w stronę Trzech KopcówKolejnym punktem przystankowym było prywatne schronisko, a raczej jak o sobie piszą, przytulisko Telesforówka pod Trzema Kopcami. Tutaj również trwała rozbudowa, a bufet miał bardzo skromne menu, więc dobrze, że zjedliśmy obiad już wcześniej. Zrobiliśmy sobie obowiązkowe zdjęcie w kultowym garbusie, uzupełniliśmy płyny i ruszyliśmy dobrze znaną nam już trasę z Trzech Kopców do Wisły.

Kultowy Garbus przy TelesforówceTo jeden z moich ulubionych szlaków, ponieważ jest niezwykle widokowy. Pomimo zmęczenia w nogach szło się nam bardzo dobrze.
Żółty szlak z Trzech Kopców do WisłyCzantoriaW Wiśle uzupełniamy jeszcze kalorie w pizzerii i wracamy do Katowic.

Ludzi na szlaku spotykaliśmy sporadycznie (z wyjątkiem Przełęczy Salmopolskiej, tutaj wycieczki podjeżdżały autokarami, tylko po co?, przecież nie jest to miejsce widokowe, czyżby tylko po to, żeby zjeść w karczmie obiad i wrócić z powrotem na dół?). Zważywszy na stosunkowo dobrą pogodę i dzień weekendowy wydawałoby się, że turystów powinno być więcej. Ostatnio zauważyłam, że po Beskidach chodzi coraz mniej ludzi. Jak dla mnie to dobrze, bo lubię ciszę i spokój w górach. Tylko żeby z powodu braku turystów nie podupadła infrastruktura towarzysząca turystyce górskiej…

Podsumowując. Przeszliśmy 17 km, podeszliśmy pod górę 720m i spędziliśmy bardzo miły dzień.

[10.11.2013] Zielony Kopiec & Cieńków

Korzystając z pobytu w Katowicach podczas długiego weekendu, po raz kolejny w tym roku udaje nam się wyskoczyć na wycieczkę w góry – to już 8 wyjazd górski. Udało się w końcu przełamać tendencję spadkową. Propozycji na wędrówkę jak zwykle było wiele. Ostatecznie stanęło na trasie Przełęcz Salmopolska – Malinów – Zielony Kopiec – Cieńków – Wisła Nowa Osada.

Z Katowic dostajemy się do Bielska pociągiem i dalej PKSem jedziemy na Przełęcz Salmopolską. Na przełęczy meldujemy się ok. 10 i powolnym krokiem podążamy w kierunku Malinowskiej Skały. Słońce się dziś schowało, a chmury zahaczają o szczyty gór. Mimo wszystko widoki są ciekawe.

Beskid Śląski w chmurachPrzy szlaku z Przełęczy Salmopolskiej na Malinowską Skałę znajduje się jaskinia Malinowska Jama. Niestety jest ogrodzona, poza tym bez specjalistycznego sprzętu nie udałoby się nam do niej wejść. Chociaż może raczej wejść udało by się bez problemu, ale wyjście graniczyłoby z cudem.

Na samej Malinowskiej Skale już kiedyś byliśmy, nie jest to zbytnio widokowy szczyt, dlatego u podnóża góry odbijamy na niebieski szlak w kierunku Zielonego Kopca skracając sobie przy tym naszą wycieczkę o parę metrów w pionie i poziomie. Wchodzimy w chmury i robi się mrocznie.

Szlak Skała Malinowska - Zielony KopiecJednak, gdy chmury ustępują ukazuje nam się piękny widok na Babią Górę.

Babia GóraWidać również Skrzyczne i inne okoliczne szczyty. Na Zielonym Kopcu robimy dłuższy postój. W międzyczasie nawet niebo się rozpogadza i wychodzi słońce.

Skrzyczne widziane w okolic Zielonego KopcaDalej kierujemy się w kierunku Gawlasa, ale przed samym szczytem odbijamy na żółty szlak do Wisły. W okolicach Cieńkowa robi się bardzo widokowo i sielankowo. Przystajemy co chwilę na zdjęcia. Myślę, że byłby to bardzo przyjemny szlak zimą, w śniegu. Trzeba to wypróbować.

Okolice CieńkowaKońcówka jest dosyć stroma, ale dzięki temu szybko wytracamy wysokość i lądujemy w Wiśle Nowej Osadzie, gdzie wsiadamy do autobusu, który podwozi nas na Ustronia. Punktem obowiązkowym wycieczek w tych rejonach jest obiad/kolacja w naleśnikarni w Ustroniu. Potem już tylko do pociągu i w drogę powrotną.

[25.08.2013] Kazimierz Dolny

Korzystając z faktu, że na sobotę kupiliśmy bilet turystyczny, by dostać się do Lublina, w niedzielę również postanawiamy gdzieś wyruszyć. Tu wybór nie był tak prosty, ponieważ w grę wchodziły wszystkie pociągi TLK, więc miejsc do wyboru było sporo. Padło z pięć propozycji i koniec końców stanęło na Kazimierzu Dolnym. To kolejna pozycja z mojej listy must see, którą mogę odhaczyć.

Z Warszawy wyruszamy pociągiem do Puław, a stamtąd miejskim autobusem do Kazimierza. Okazuje się, że jest jakiś objazd i autobus przewiózł nas przez bardzo malowniczy teren, po drogach chyba niekoniecznie nadających się dla autobusów – taka niespodzianka. A na miejscu plan standardowy: rynek z ciekawymi kamienicami i charakterystyczną studnią, kościół farny, kościół św. Anny, klasztor Reformatów, synagoga, spichlerze. Zauważyliśmy ostatnio pewną prawidłowość – gdzie nie pojedziemy to akurat najciekawsze atrakcje są w remoncie. Tak jest i tutaj. Niestety zamku i baszty nie możemy zwiedzić, ponieważ są w trakcie restauracji, ale weszliśmy za to na Górę Trzech Krzyży (trochę przesada nazywać ten pagórek górą;), skąd roztaczał się bardzo ładny widok na miasteczko i Wisłę. Trzeba będzie jednak tutaj jeszcze wrócić, ponieważ zabrakło czasu na zwiedzenie wąwozu o osobliwej nazwie Korzeniowy Dół.

Sierpień to jednak nie jest najszczęśliwsza pora na zwiedzanie tego miasta. Tłumy turystów nadciągają z każdej strony, a im późniejsza pora dnia tym tłok coraz większy. Tak więc ok. godziny 15 pakujemy się do autobusu i wracamy.

Rynek i kościół farnyRynek i klasztor oo. franciszkanówWidok na Kazimierz i Wisłę z Góry Trzech KrzyżyKazimierz i wznosząca się nad nim Góra Trzech Krzyży