[24-26.08.2012] Wysokie Tatry ? plener ślubny: making of

Nareszcie się udało. W końcu zapowiedzieli względnie dobrą pogodę w Tatrach na weekend. Nie ma co się zastanawiać, jedziemy w góry na sesję ślubną!

Piątek, 24 sierpnia

Wyruszamy z Warszawy w piątek popołudniu. Kierunek Katowice. Na dworcu PKP przechwytuje nas Krzysiek i dalej już samochodem jedziemy po Ines. W Mysłowicach ostatnie dopakowywanie bagażnika i obieramy kierunek Poprad. Jedzie się w miarę dobrze. Po 22 docieramy na miejsce. Całe szczęście gospodarz jeszcze nie śpi. A przynajmniej sprawia takie wrażenie. Wypakowujemy się i idziemy jeszcze na krótki spacer po mieście. Główny deptak mimo piątkowego wieczoru świeci pustkami, ale koniec końców udaje nam się znaleźć knajpę, gdzie można jeszcze napić się piwa. Siedzimy nie za długo, bo rano wczesna pobudka.

Sobota, 25 sierpnia

Tak jak mówiłam pobudka wczesna, bo już o 6:00 telefon daje sygnał do zebrania się z łóżka. Jest ciężko. Zdecydowanie za mała ilość snu daje się we znaki. Szybkie mycie, malowanie, ubieranie i już w pełnym rynsztunku jedziemy pod kolejkę razem z naszymi Szerpami (czyt. świadkami), gdzie czeka na nas fotograf.

O ile na parkingu ludzie tylko cichaczem spoglądają na nas z zaciekawieniem o tyle już pod stacją kolejki tłum szaleje, każdy chce sobie zrobić z nami (a raczej ze mną, bo moje
Towarzystwo mnie opuściło i pozostawiło na pastwę losu tych paparazzi) zdjęcie. Taki mały dramacik. Staramy się jak najszybciej dostać do kolejki i opuścić tłum. Niestety po wyjściu z kolejki nie jest lepiej. Garnitur i biała sukienka na wysokości 1751 m n.p.m. jest niezłą atrakcją dla turystów. Wsiadamy na kolejną kolejkę tym razem krzesełkową i jedziemy na Łomnicką Przełęcz, gdzie głównie będziemy robić zdjęcia. Turyści mijani na kolejce i przełęczy zachowują się już nieco inaczej. Pozdrawiają, składają życzenia i gratulują pomysłu. Całkiem miło :)

Zdjęcia na przełęczy pochłaniają ze 2 godziny. Następnie udajemy się do Szczyrbskiego
Plesa, gdzie wypożyczamy łódkę i pływamy po jeziorze szczerząc się do fotografa
pozostającego na brzegu.

Obfotografowani już chyba z każdej strony wracamy do pensjonatu. Przebieramy się i strasznie wygłodzeni jedziemy na obiad. Oczywiście standardowo do pysznej pizzerii w Starym Smokowcu. Wieczór upływa przy grach takich jak ?Tabu? czy ?Pan tu nie stał?, słowackim piwie i pysznych prażynkach.

Niedziela, 26 sierpnia

Czas wracać do domu. Po krótkim spacerze po Popradzie pakujemy się i wyjeżdżamy. Po drodze zatrzymujemy się w Tatrzańskiej Kotlinie w karczmie na obiad i w Łagiewnikach w nowobudowanym sanktuarium. W Krakowie się rozłączamy. Ines i Krzysiek jadą na Śląsk, my z kolei pakujemy się do pociągu do Warszawy i po g. 23 jesteśmy w domu.

* Wszystkie zdjęcia zostały zrobione dzięki uprzejmości i wielkiej wytrwałości naszych Świadków, którym serdecznie dziękujemy za pomoc :)

A na zdjęcia od fotografa musimy jeszcze poczekać.