[11.08.2012] Ciechanów

Ponieważ z powodu złych prognoz pogodowych (-2 st. C oraz opady śniegu w Tatrach) zrezygnowaliśmy z wyjazdu do Popradu pojawił się nagle wolny czas, który trzeba było jakoś ciekawie wykorzystać. Tak więc stanęło na wycieczce do Ciechanowa.

Dworzec mamy prawie pod domem (Google pokazuje, że 1km). Więc mając pociąg o 8:20 można sobie nawet rano pospać. Na dworcu kupujemy bilety dobowe na Koleje Mazowieckie a także jagodziankę, pączka oraz wodę i jedziemy.

Jedzie się całkiem przyjemnie, tylko niestety sennie, ponieważ za oknami co jakiś czas pada deszcz.

Wysiadamy po ok. 1,5h. Najpierw wędrujemy w stronę rynku,


następnie oglądamy (ale tylko z zewnątrz) browar.


Zwiedzamy również zamek książęcy z XIV w. Niestety z powodu rewitalizacji (która polega na umieszczeniu wewnątrz zupełnie nie pasującej żelbetonowo-przeszkolnej konstrukcji architektonicznej)  nie możemy wejść do środka.


Przechadzamy się głównym deptakiem,


zwiedzamy kościół farny z XVI w. (tu niestety wszystkie drzwi pozamykane na 3 spusty)


i wdrapujemy się na Farską Górę (na której znajduje się neogotycka dzwonnica).

Na koniec zjadamy całkiem dobrą pizzę i kierujemy się do pociągu. Kiedy dochodzimy na stację zaczyna lać. Co za wyczucie czasu!

Mimo kapryśnej pogody wycieczka całkiem udana. Miasto sympatyczne, ale bez rewelacji.