[01.05.2013] Majówka – dzień V

1 Maja – dzień wyjazdu z Brna, ale jeszcze nie koniec podróżowania. Ruszamy z samego ranka. Kierujemy się w kierunku Zlina i Otrokovic. Po drodze wpadamy do miejscowości Uherské Hradiště – szybka decyzja. Parkujemy przy dworcu i idziemy na spacer po centrum. W kościele przy głównym placu wpadamy w ręce Pani Przewodnik i nasz plan podróży przestaje istnieć. Zwiedziemy barkową świątynię zatrzymując się przy każdym z bocznych ołtarzy i każdej figurze. Na Zlin i Otrokovice zostało już bardzo mało czasu, mimo to zatrzymujemy się przy dworcu w tym drugim mieście, robimy kilka zdjęć i jedziemy choć rzucić okiem na zlinskie trolejbusy – wykonuję 3 zdjęcia na krzyż i ruszamy dalej. Naszym celem jest Frydlant nad Ostravica, gdzie mamy spotkać z „naszymi dziewczynami” ;-) Jako, że mamy spóźnienie to nie zatrzymujemy się, ani we Vsetinie, omijamy tez Valašské Meziříčí. Spóźnieni o 3 kwadranse (AFAIR ;) dojeżdżamy wreszcie do penzionu U Letohradku – jednego z lokalnych mikrobrowarów. Niestety, w drodze w Beskidy opuściła nas piękna słoneczne pogoda, która towarzyszyła nam w Brnie. Zrobiło się zimno i mokro. Brrrr.

[30.04.2013] Majówka – dzień IV

Kolejny dzień i kolejna linia do zaliczenia. Znów wyruszam z pensjonatu wcześniej niż Dominik. Całe przedpołudnie eksploruje (później , gdy Dominik mnie dogonił eksplorujemy) trasę linii 4. Odcinek zachodni na sporym wzniesieniu i odcinek wschodni wśród kapitalnej, małomiasteczkowej zabudowy, z pętla pośrednią położoną przy fotogenicznym moście oraz pętla końcowa nad rzeką przy monumentalnym moście kolejowym. Wykonałem sporo zdjęć – czekają na obrobienie. Na jednej z pętli spotykam gadatliwego motorniczego, rozmawiamy chwile o tramwajach. W zasadzie on mówi, a ja staram się nadążać z rozumieniem. Dowiaduje się, że „te nowe niskopodłogowe Skody” – zarówno 16T, jak i nieco starsi bracia są nic nie warte. Że porządne tramwaje to przede wszystkim Tatry K2 oraz Vario. Popularne Tatry T3, tez mogą być, ale bez rewelacji… ;-) Później jedziemy na południowy odcinek linii 12. Stamtąd chcemy pojechać autobusem w kierunku linii 2, ale wybieramy zły numer, który wywozi nas na odległe przedmieścia, do dzielnicy Přízřenice. Na początku jesteśmy wściekli, ale humor poprawia nam mała lokalna knajpka z pysznym gulaszem, knedlikami i dobrym piwem. W końcu jesteśmy w Czechach!

Brno-Jih, Skrócony kurs linii 49 ruszył przed chwila z przystanku Přízřenice,smyčka. W tle klimatyczny lokalny kościół. Szczerze przyznam, że trafiliśmy tutaj przez zupełny przypadek (pomylilismy trasę). Przy okazji: polecam pobliską restauracje U Látalů.

Brno-Jih, Skrócony kurs linii 49 ruszył przed chwila z przystanku Přízřenice,smyčka. W tle klimatyczny lokalny kościół. Szczerze przyznam, że trafiliśmy tutaj przez zupełny przypadek (pomyliliśmy trasę). Przy okazji: polecam pobliską restauracje U Látalů.

Koniec, końców zaliczamy tez dwójkę w kierunku pętli Modrice – mało ciekawa trasa w pasie dzielącym wylotówki z Brna. Następnie zmieniamy się w typowych turystów i idziemy „liznąć” nieco Brna, od strony zabytków. Zwiedzamy Katedrę, wchodzimy na wieżę i podziewamy okoliczne widoki. Następnie zaliczamy też zamek, łącznie ze spacerem murami obronnymi. Z góry podziwiamy miejsca, które zwiedziliśmy podczas poprzednich dni za pomocą transportu zbiorowego. Jako, że dzień jest długi to na koniec dnia jedziemy jeszcze pojeździć chwile trolejbusami ? zaliczamy malownicze linie w okolicy Novego Liskovca. Balować nie możemy długo, po kolejnego dnia czeka nas podróż ? trzeba się spakować.

[29.04.2013] Majówka – dzien III

Wczesna pobudka i ruszam w miasto. Dominik chce jeszcze pospać, więc zostaje. Trochę tramwajem, trochę pieszo kieruje się w kierunku dzielnicy Bystric. Już na wysokości ZOO dogonił mnie Dominik. W malowniczych wkopach, którymi w sposób bezkolizyjny poprowadzona jest linia tramwajowa wykonujemy serie zdjęć, udajemy się nad pobliską przystań, zjadamy drugie śniadania i jedziemy jedynką w kierunku centrum. Naszym celem jest estakada tramwajowa z kultowym widokiem w kierunku Katedry. Spacerując po torach i wisząc na barierkach wykonujemy parę fot i ruszamy dalej.

20130507231021_1703-290413Na przystanku o jakże wdzięcznej nazwie „Krematorium” czeka na nas kolega Krzysztof i razem jedziemy „zaliczyć” końcówkę linii 10 prowadzącą do pętli Stranska Skala. Nazwa brzmi obiecująco, ale okolica jest w klimacie poprzemysłowym, przy pętli znajduje się jedynie mocno chronione wejście do jakiegoś zakładu pracy (bramki, zasieki i kamery, jakby produkowano tam co najmniej broń nuklearną),a tramwaj poza szczytem kursuje co 60′ i raczej nie wozi wielu pasażerów. My byliśmy tam na początku szczytu popołudniowego, więc klientela na miejsca siedzące w pojedynczej Tatrze T3 się znalazła. Po powrocie do centrum jemy obiad, wpadamy jeszcze na chwile na linie 6 i 12 i wracamy do pensjonatu. Wieczór spędziliśmy w knajpce „Vytopna” – znanej z tego, że piwo do stolików przywozi kolejka elektryczna, której torami opleciony jest cały lokal. Bardzo fajne miejsce, polecam!